Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić TUTAJ
Jeżeli po dokonaniu rejestracji użytkownik nie przedstawi się, to po upływie 7 dni od daty rejestracji Administrator może dokonać usunięcia takiego nicku (użytkownika).
 


 
Poprzedni temat :: Następny temat
Przeczytaj, zanim przygarniesz psa...
Autor Wiadomość
Bozena
Moderator


Wiek: 32
Dołączył: 08 Sty 2006
Posty: 1260
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto Wrz 19, 06 17:34   Przeczytaj, zanim przygarniesz psa...

Zamieszczam tekst Jacka Galuszki z forum internetowego o pozytywnym szkoleniu psow http://www.szkoleniepsow.fora.pl/ . Mam nadzieje, ze tekst ten tutaj pozostanie, i ze pomoze przyszlym wlascicielom naszych znajd i znajdek znalezc wspolny jezyk i pozyskac wspanialego pSyjaciela na cale jego psie zycie...

Cytat:

Poniższy tekst może być dowolnie kopiowany i powielany w całości i bez zmian, w celu pomocy psom adoptowanym ze schronisk pod warunkiem podania źródła

Gdy bierzesz psa ze schroniska...

Skoro podejmujesz decyzję, by przygarnąć psa ze schroniska, najprawdopodobniej jesteś osobą o dobrym, wrażliwym sercu i masz szczerą chęć pomocy psu, którego los boleśnie doświadczył. To postawa bardzo piękna i godna szacunku. Każdy pies potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i przynależności, więc jeśli otoczysz go miłością – odpłaci Ci tym samym. Warto jednak pamiętać, że pies inaczej komunikuje się z otoczeniem niż człowiek, więc zanim pies znajdzie się w Twoim domu przeczytaj proszę tych kilka zdań i przygotuj się na jego przyjęcie.
Często niewiele wiemy o przeszłości psa. Niekiedy docierają do opiekunów zajmujących się psem w schronisku strzępy informacji, że dany pies był np. maltretowany, albo że jego właściciel go porzucił. Warto poświęcić chwilę na rozmowę z opiekunami, żeby dowiedzieć się, jaką pies ma przeszłość i z jakiego powodu trafił do schroniska. Podobnie warto zapytać o wiek, stan zdrowia, miejsce znalezienia (miasto czy wieś), długość pobytu w schronisku, reakcje na obecność ludzi.
W zależności od typu relacji z ludźmi w schronisku, możemy wyróżnić trzy główne grupy psich postaw:

1.Prymus
Ten typ psa wygląda jak kotek z II części filmu „Shrek”. Całym sobą stara się powiedzieć „weź mnie a będę Twoim najlepszym przyjacielem”. Potrzeba bliskości i bezpieczeństwa jest u takich psów tak silna, że zrobią wszystko, byle tylko wydostać się ze schroniska. Skaczą na siatkę, witają każdego przyjaźnie, nastawiają się do pogłaskania, szukają kontaktu z człowiekiem. Zwykle z tego typu psami nie ma dużych problemów wychowawczych, chociaż zgodnie z zasadą „co nie jest zabronione jest dozwolone” - w rękach mniej konsekwentnych przewodników psy pierwszego typu mogą „wleźć na głowę” swoim właścicielom i stać się prawdziwym utrapieniem. Dlatego bardzo ważne jest ustalenie w rodzinie zasad, jakie będą od początku obowiązywać i ich przestrzeganie. Pies będzie się czuł doskonale, gdy wie, czego od niego oczekujemy i gdzie są postawione granice.

2.Stoik
Pies tego typu jest obojętny i wręcz „wyniosły” wobec ludzi. Nie skacze na siatkę, nie wita się wylewnie, nie usiłuje zwrócić na siebie uwagi. Może to być spowodowane tym, że wiele złego w życiu przeszedł i jego zaufanie do ludzi zostało naruszone. Jest psychicznie słabszy od pierwszego typu i źle się czuje w hałasie jaki robą inne psy. Pierwszym zadaniem nowego właściciela będzie zapewnienie psu poczucia bezpieczeństwa i odbudowanie zaufania. Praca z takim psem jest trudniejsza niż z psem pierwszego typu, ale daje ogromną satysfakcję.

3.Osika
Typ osiki jest lękliwy i wystraszony. Bywa, że próbuje ze strachu atakować zbliżających się ludzi. Świat jest dla takiego psa przerażający, a pobyt w schronisku to prawdziwe piekło. Jego psychika jest tak delikatna, że każdy nowy bodziec może być odbierany jako zagrożenie i sygnał do obrony. Ten typ psa może sprawiać dużo kłopotów, ponieważ praca z nim wymaga dużej cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia psiej psychiki i potrzeb, oraz doświadczenia. Nieraz nie udaje się w pełni zresocjalizować takiego psa i do końca będzie on nieufny wobec obcych i lękliwy. Może też prezentować zachowania obsesjne i bardzo przeżywać samotność, gdy będzie zostawiony sam, nawet na krótką chwilę. Zanim zdecydujesz się przygarnąć psa tego typu, zastanów się czy jesteś w stanie podołać obowiązkom opiekuna tak szczególnie wymagającego zwierzaka.

Kosmiczne początki wspólnej przygody
Żeby wyobrazić sobie co przeżywa pies zabrany przez Ciebie ze schroniska wyobraź sobie, że porywają Cię kosmici. Wyglądają jak ludzie, ale mają zieloną skórę i duże oczy. Zabierają Cię do statku kosmicznego i unieruchamiają na obco wyglądającej platformie. Statek rusza. Jesteś przerażony. Nie wiesz dokąd lecicie i co się będzie działo dalej. Możesz zacząć panikować, nawet wymiotować ze strachu...
Nagle statek ląduje i otaczają Ciebie inni kosmici, którzy na powitanie wkładają Ci palce do uszu. Głaszczą też po brzuchu i podnoszą za ręce do góry. Czy czułbyś się dobrze w takiej sytuacji?
A co to ma wspólnego z psem?
Bardzo wiele. Zbierasz psa do samochodu, lub do pociągu, autobusu, tramwaju... To dla niego zupełnie nowe miejsce, z nowym człowiekiem, którego jeszcze nie zna i nie ma do niego zaufania. Stres jaki pies przeżywa jest ogromny. Może zwymiotować, może się trząść ze strachu, możesz zobaczyć, że sierść wypada mu całymi garściami a na skórze pojawia się łupież. Przez pierwsze dni może mieć biegunkę. Dlatego najlepiej jeśli nie będziesz powiększać tego stresu swoją nadgorliwością. Tulenie psa, uspokajanie go, głaskanie może mu wcale nie pomagać w tym momencie. Najlepiej, jeśli po przybyciu do domu pozwolisz psu odpocząć przez kilka dni. Zaaranżuj dla niego jakąś „norkę” - coś w rodzaju azylu, gdzie jest cicho i bezpiecznie. Może to być miejsce pod stołem, kojec, klatka przykryta kocem. Nie zmuszaj go do wejścia, niech sam sobie znajdzie miejsce, które jest dla niego optymalne. Nie wołaj psa, nie zapraszaj znajomych, żeby zobaczyli jakie to cudowne stworzenie masz w domu, nie zachęcaj dzieci, żeby się pobawiły z pieskiem. Nie przywołuj psa. Daj mu spokój i wodę do picia. Początkowo pies może odmawiać jedzenia, bo poziom stresu jest dla niego zbyt wysoki. Nie martw się tym i poczekaj. Jak sie uspokoi, to sam poprosi o jedzenie.
Postaraj się nie zmieniać gwałtownie diety psa. Duży stres i gwałtowna zmiana diety mogą obniżyć odporność na choroby. Pies może się łatwo przeziębić. Jeśli musisz psa wykąpać – nie używaj szamponu dla ludzi. Najlepiej jednak, gdybyś mógł poczekać z kąpielą przynajmniej 2 – 3 dni, aż pies się trochę oswoi z nowym miejscem.
Nowo przybyły do domu pies może reagować gwałtownym szczekaniem i niepokojem na wszystkie dźwięki, które są dla niego nowe: ruch na klatce schodowej, bicie zegara, odgłosy ulicy. Pierwsza noc może być dla Ciebie trudna, bo za bardzo się nie wyśpisz. Ale niebawem pies przyzwyczai się do nowych dźwięków i zapachów i uspokoi się na tyle, że zacznie sam nawiązywać kontakt z otoczeniem.
Staraj się wykorzystać każdy moment, gdy pies z własnej inicjatywy podchodzi do Ciebie. Nagradzaj go karmiąc z ręki i spokojnie chwaląc. Na początku dobrze jest „spalić miskę”, pożywienie podawać psu z ręki, w zamian za podejście do Ciebie, a potem za podejście gdy psa zawołasz. Nie musisz podawać psu jedzenia w jednej porcji, jeśli chcesz – możesz go karmić podając po jednej granulce lub po jednej garści. Taki sposób karmienia przekonuje psa, że opłaca się do Ciebie podejść, a poza tym daje mu czytelną informację, że od Ciebie może spodziewać się tylko dobrych rzeczy i że to, co dostaje ma związek z jego zachowaniem. W ten sposób stajesz się dla psa źródłem najważniejszych dobrodziejstw – bezpieczeństwa i pożywienia.
Może się zdarzyć, że w pierwszych dniach pies będzie bał się wychodzić na dwór, albo że z powodu stresu załatwi się w domu. Nie denerwuj się i nie krzycz na psa. On nie zrobił tego „złośliwie”. A może nigdy wcześniej nie mieszkał w domu i nie wie gdzie ma się załatwiać?

Pierwsze spacery

Zanim spacery z twoim psem staną się przyjemnością włóż trochę wysiłku, by poinformować psa, jak mają one wyglądać. Przede wszystkim na początku miej psa zawsze pod kontrolą. Staraj się wybrać na spacer w miejsce bezpieczne, z dala od ruchliwej ulicy, niekoniecznie do najbliższego parku gdzie mnóstwo psów, dzieci i innych osób będzie zainteresowane poznaniem Twojego nowego przyjaciela. Do obroży (zwykłej, gładkiej obroży!) przyczep długą linkę, która swobodnie może wlec się po ziemi za psem. Gdyby pies postanowił gdzieś odbiec od Ciebie – zawsze możesz zareagować stając nogą na lince. W ten sposób masz psa stale pod kontrolą co zapewnia wam bezpieczeństwo. W kieszeni miej przygotowane smakołyki. Może to być coś ekstra super pysznego (pierś z kurczaka, żołądki kurze, ciasteczka wątróbkowe...). Gdy przywołasz psa, a on podejdzie – natychmiast chwalisz go i dajesz smakołyk. Powtarzaj to jak najczęściej, żeby uwarunkować przywołanie i imię psa. Jeśli pies ma tendencję do ciągnięcia na smyczy - kup dla niego halter (obrożę uzdową) odpowiedniego rozmiaru i zacznij jej używać. NIGDY nie stosuj kolczatki, łańcuszka zaciskowego czy innych podobnych narzędzi, które sprawiają psu ból i są świadectwem Twojej nieudolności w szkoleniu. Jeśli już musisz kogoś ukarać – to siebie. Jeśli pies robi coś nie tak, jak tego oczekujesz, to znaczy, że nie dowiedział się od Ciebie co i jak powinien robić. Nie jest to jego wina, lecz Twoja. Przemyśl jeszcze raz Twoje postępowanie i spróbuj w inny sposób uzyskać od psa to, czego od niego chcesz.

Stwórz rytuały

Pies jest zwierzęciem uwielbiającym zachowania rytualne. Jeśli od początku wie, że na kanapę w salonie się nie wchodzi, że smycz wisi w przedpokoju, że po powrocie do domu wyciera się łapki – to będzie bardzo szczęśliwym psem pod Twoim dachem. Poproś wszystkich domowników, żeby postępowali z psem według stałych zasad, które sobie ustalicie. Jeśli nie chcesz, żeby pies np. żebrał przy stole – nie pozwalaj mu ćwiczyć się w takim zachowaniu. Pierwsze dwa tygodnie psa w nowym domu to okres adaptacji, w którym warto ustalić zasady. Potem, gdy pies poczuje się pewniej w nowym domu, mogą pojawić się zachowania, które będą reminiscencjami dawnego życia, a które niekoniecznie będą się Tobie podobać. Jeśli zbudujesz mocną więź z psem – większość tych niepożądanych zachowań uda się zastąpić innymi.

Problem z samotnością

Wiele psów schroniskowych nie lubi samotności. ?le znosi oddzielenie od właściciela i wykazuje albo tendencję do niszczenia różnych rzeczy, co jest przejawem frustracji, albo też wyje godzinami, co doprowadza sąsiadów do furii. Dlatego dobrze by było, gdyby pies podczas nieobecności właściciela miał swoje bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie przebywać. Najlepszym wyjściem jest nauczenie psa wchodzenia do klatki, która kojarzy się mu z norką i w której nie ma zbyt wielkiej możliwości ruchu. W klatce można tylko leżeć i odpoczywać. Wiele psów przystosowanych do klatki wybiera ją jako idealne miejsce, gdy w domu dzieje się coś nieoczekiwanego, pojawiają się goście lub gdy zabieramy psa w obce dla niego miejsce. Klatkę można spakować i wziąć ze sobą. Pies będzie się czuł doskonale mogąc leżeć w miejscu, które zna które jest jego azylem.

Bądź mądrym przewodnikiem

W dobie internetu nie jest trudno trafić na grupy dyskusyjne czy informacje, które pomogą Ci w dobrym ułożeniu relacji z Twoim psem. Szczególnie warte polecenia są strony internetowe i grupy, gdzie ludzie dzielą się doświadczeniami na temat pozytywnego szkolenia psów, klikera, metod wzmocnienia pozytywnego, psich sportów... Nawet jeśli mieszkasz na końcu świata – nie musisz wszystkich problemów rozwiązywać sam. Być może ktoś już poradził sobie z podobnym problemem i może poradzić Ci kontakt z dobrym specjalistą, lub zasugerować jakieś rozwiązania, które Ci pomogą. W wyborze metod postępowania ze swoim psem kieruj się własnym sercem i intuicją wspartą doświadczeniem i badaniami naukowymi na temat zachowania psa i jego rozwoju.
Im więcej będziesz wiedział – tym lepszym będziesz przewodnikiem swojego psa i tym lepiej będzie układało się Wasze wspólne życie.
POWODZENIA!

Jacek Gałuszka


pzdr
Bozena i psy
Ostatnio zmieniony przez Admin Wto Maj 26, 09 06:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
R0GNAR

Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 7
Skąd: WIELKOPOLSKA
Wysłany: Sro Sty 10, 07 22:57   Pies schroniskowy !

Zaczynam ten wątek po przeczytaniu informacji juz zamieszczonych na forum ,ale pytania pozostały.

Chcemy wziąc psa z schroniska tak do 4-lat, prosze o opinie i odpowiedzi oraz opisy postepowan pieskow przede wszystkim od osob ktore juz adopcje pieska maja za sobą. Same zachety i słowa akceptacji naszej decyzji tez nie sa potrzebne bo stosunek mojej rodzinki do psow jasno wynika z opisu Atosa i jego roli w naszym życiu :D . Bede bardzo wdzieczny za rady oraz wszystkie odpowiedzi.Jesli ktos zna ludzi majacych psy z adopcji i wiedza jak to sie od samego poczatku odbywało też prosze o wpis.
Nie chodzi o sama adopcje psa bo juz wiem wszystko od pani Ewy ze schroniska w Swarzedzu tylko o to co sie dzieje po przywiezieniu pieska do domu.
Naprawde bardzo prosze o odpowiedzi bo to moze bardzo pomoc zarowno pieskowi jak i nam.
 
mariolak


Wiek: 48
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 1850
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: Sro Sty 10, 07 23:16   

U mnie w chwili obecnej jest suczka na tymczasie. Problemów jest bardzo duzo, ale sunia to rekompensuje.
Najpierw kąpiel, potem od razu wet, ale trzeba miec naprawde rzetelną informację ze schroniska na co była i czy w ogóle była szczepiona, czy była odrobaczana itp. Wet odrobaczy i po tygodniu można szczepić, ten tydzien jest trudny, bo psiak może nie miec w ogole żadnej odporności. Po następnych 3 tygodniach znowu szczepienie. Do wychodzenia na spacer tylko szelki i długo w ogóle nie spuszczamy ze smyczy, bo psiak może pójśc w długą. Nie moga przynajmniej przez jakis czas wychodzic małe dzieci, bo moga nie utrzymać chcacego dac nogę. Uwazamy przy wchodzeniu do domu i wychodzeniu i na kazdym kroku.
W domu zero podniesionego tonu, obserwujemy czego się boi. Ewentualnie stanowczo mówimy ale bez krzyków, nawet jak bardzo narozrabia.
Zaopatrzyc się w smecte itp, bo zawze po schronie sa przeboje żoładkowe
 
 
OlaMa

Wiek: 32
Dołączył: 21 Paź 2006
Posty: 33
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Sty 10, 07 23:29   

Hej,

byłam właścicielką adoptowanej suczki z chorzowskiego schronicka.
Niestety dane nam było cieszyć się sobą tylko 14 miesięcy :cry:
Jedno natomiast jest pewne, to był jeden ze wspanialszych okresów w moim życiu.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pies potrafi być tak bezkompromisowo oddany.
Kola, tak się nazywała nasza sunia, była bezgranicznie ufnym psem.
Decydując się na psa ze schroniska obawiałam się okresu adaptacyjnego ale z Koli chrakterem nic takiego nie miało miejsca.
Ona od samego początku zachowywała się tak jakby była z nami od zawsze...

Generalnie, gratuluję decyzji i trzymama kciuki.

Pzdr,
Ola
 
Delay


Wiek: 28
Dołączył: 07 Sie 2005
Posty: 4683
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro Sty 10, 07 23:41   

Ja bym radziła (oprócz oczywiście wszystkich tych przydatnych informacji jakie pisze MariolaK) - to przede wszystkim dobrze przemyśleć decyzję i mieć świadomość czego się podejmujemy. Można trafić na psa z bardzo poważnymi problemami i trzeba być na nie przygotowanym. Piszę o tym, bo szczere chęci nie zawsze wystarczają i bywa, że pies wraca do schroniska (zwłaszcza starszy pies, bo wielu ludziom się często błędnie wydaje że takiego się już niczego nie nauczy)
Na początku najważniejsza obserwacja - jak pisze Mariolak, czasem po jakimś czasie dopiero wychodzi prawdziwy charakter psa. Takie psy miewają wiele schroniskowych nawyków, jak np. bronienie jedzenia. Nie powinno się też być zbyt wylewnym, bo schroniskowy, niepewny sytuacji pies może być czasem groźny.
Przede wszystkim cierpliwość i łagodność, ale też nie polecam pozwalania psu na wszystko ( "bo taka bidula, to jej się należy") - bo to też może rodzić niepotrzebne problemy (pies ich wystrczająco miał wcześniej)

Mniemam, że ty i twoja rodzina wszystko przemyśleliście, skoro podjęliście decyzję :D
_________________
Eva, Mattie & Zoey
MOJA PASJA
 
 
R0GNAR

Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 7
Skąd: WIELKOPOLSKA
Wysłany: Czw Sty 11, 07 00:26   

Co do informacji o piesku to pani Ewa (jest opiekunem w Swarzedzu )zapewniła mnie ze zabierając od nich psiaka dostaje tez ksiazeczke szczepien ,schronisko jest pod opieka weta.W domciu mam ksiązki o psychice psa min.Johna Fishera zakupilismy je jeszcze przed kupnem Atoska. Ale ksiazki swoje a zycie swoje, to bedzie pierwszy pies z adopcji i wolimy sie solidnie przygotowac wiec prosze o dalsze wypowiedzi. Za schroniskiem jest jakis skwer i mozna zabrac tam pieska na chwile i zobaczyc jak sie zachowa gdy innych psow nie ma .Po podjeciu ostatecznej decyzji chcemy tam jechac z corka by piesek od poczatku poznal całe nowe ,,stado".
Teraz odpowiedz dla Delay - własnie to wszystko o czym piszesz jest powodem tego wątku, chcemy wiedziec co jeszcze trzeba wziac pod uwage by podjąc odpowiedzialna decyzje. Wielkim bodzcem jest tez fakt ze my gdy psiaka juz wezniemy to musialo by sie dziac cos potwornego bysmy zdecydowali o jego powrocie do schroniska.

Mariolak poruszyła sprawe weta to jest jedno z pytan czy do weta zabrac psa po przyjezdzie do domu czy poczekac z tydzien dwa az troche nam zaufa?

Nastepna sprawa to- corka jesli pies w schronisku lubi dzieci to wydaje mi sie ze gdy znajdzie sie juz w nowym domu to sie nie zmieni mam racje?
 
WMR


Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 344
Skąd: Bełchatów
Wysłany: Czw Sty 11, 07 10:49   

5 miesięcy temu adoptowaliśmy ze schroniska na Paluchu mix coolie - Kolę.Mało wiedzieliśmy o tym piesku przed adopcją.Mimo tego zdecydowaliśmy się. Byliśmy nastawieni psychicznie na większe kłopoty z adoptowanym pieskiem i może dlatego przyjemnie się rozczarowaliśmy.Kola - praktycznie nie sprawia nam żadnych większych kłopotów (mniejszych też raczej nie).
Pierwsze dni po daopcji to :
1.Kola był tak zestresowany po przyjeżdzie do naszego domu , że przez ok.20 godzin nie siusiał ( zachowywał się spokojnie i sam się położyl na przygotowanym posłanku)
2.Wzięłam 4 dni urlopu , żeby być z Kolą w domu - wychodzić z nim często na spacery, od czasu do czasu go poczesać , wyciąć kołtunki (bardzo delikatnie , nic na siłę)
3 W tych dniach - testowałam zostawianie go samego w domu ( najpierw na krótko , póżniej na dłuższy czas ok.1/2 godziny - Kola znosił to bardzo dobrze
4.Wykąpaliśmy pieska ppo 24 godzinach od przyjazdu - bez entuzjazmu ze strony Koli - ale też bez sprzeciwu
5.Do weterynarza -na krótką wizytę - poszliśmy drugiego dnia - zalecono witaminki ogólnorozwojowe,karmienie często w małych porcjach - karmą gotowaną (ryż+warzywa+ kurczak)
6.Kłopoty żołądkowe troszkę były (przejściowo)-stosowałam tabletki ziołowe Taninal lub Smektę
7 Zdarzyło mu się załatwić w domu - raz-w pierwszym dniu pobytu oraz
raz- w drugim dniu pobytu(absolutnie nie karciliśmy go).Bardzo szybko nauczył się czystości.
8.Do tej pory na spacery chodzi na smyczy ( długiej , regulowanej)- bez żadnych kłopotów
Po czterech dniach aklimatyzacji - Kola musi zostawać sam w domu na ok.9 godzin - i bardzo dobrze to znosi.Do dyspozycji ma całe mieszkanie Nie niszczy , nie hałasuje - po naszym powrocie z pracy -radośnie nas wita
Ma bardzo regularny tryb życia :trzy spacery dziennie - po 1 godzinie każdy , trzy razy dziennie jedzenie (małe porcje)- oraz dużo dużo czułości z naszej strony.l
Nie sprawia nam żadnych kłopotów a daje DUŻO RADOSCI
Pozdrawiamy
_________________
Basia i Włodek
 
R0GNAR

Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 7
Skąd: WIELKOPOLSKA
Wysłany: Czw Sty 11, 07 18:47   

Serdeczne dzieki Basi i Włodkowi własnie o takie opisy mi chodzilo ,krok po kroku wypisane jak wyglądały początki.
Kupiłem dzis ksiązke Claudi Ludwig ,,Psy ze schroniska" Mysle ze poruszony przeze mnie temat można by dołaczyc do przyklejonych .Zebrane wiadomosci ułatwiły by innym podjęcie decyzji o adopcji psa i unaocznily trudnosci z tym zwiazane ale i radosci z tego płynące.Pomogło by to tez okiełzac strach przed psem ze schroniska (sami to odczuwamy ) oraz udowodnic ze to nie dzikusy czekające tylko na okazje by ,,capnac" nowego pana.

Widząc odzew na tematy zwiazane z adopcja myslałem ze wiecej forumowiczow wzieło pieska ze schroniska :?: :!:

Jesli jeszcze jest ktos taki prosze o dodanie opisu ,,Pierwszych dni lub tygodni z pieskiem"
 
szarka

Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 7
Wysłany: Pią Sty 12, 07 08:45   

Cytat:
W domciu mam ksiązki o psychice psa min.Johna Fisher


tylko pamiętaj, że Fisher pod koniec życia wycofał się z teorii dominacji. Wiele jego obserwacji psiej psychiki jest bardzo trafnych, ale np. nie witaniem się z psem po powrocie robi się mętlik w głowie psa.
Polecam książeczki Zofii Mrzewińskiej, szczególnie ostatnią "Z kluczem do psa", traktuje on wprawdzie o wychowaniu szczenięcia, ale z powodzeniem większość zasad można stosować w stosunku do dorosłego psa
 
R0GNAR

Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 7
Skąd: WIELKOPOLSKA
Wysłany: Pon Sty 15, 07 17:49   

Witam,wczoraj o 11 zameldowalismy sie w Swarzedzu. Coli jeszcze musi tam pobyc jest leczony i dochodzi do siebie wiec gdy ktos będzie chetny to moze sie kontaktowac z pania Ewa.
My zabralismy ,,Cielaka" wabi sie Bursztyn i jego zdjęcie jest na stronie schroniska -www.schronisko.psiaki.com.pl gdy wyszlismy z nim na spacer bardzo szybko zaczol sie nami interesowac domagal sie pieszczot przytulał bylem bardziej niz zdziwiony bo z innym psami kore ogladalismy nie było tak szybkiego kontaktu jak z nim.Panie ze schroniska tez mowiły ze bardzo garnie sie do ludzi.
Jedziemy do domu i -bład pierwszy-pies nie mogl sie usadowic w samochodzie zona i corka chcą mu podciągnac łapy do przodu i reakcja-pies lekko capnol reke Kasi i warczy.Konsternacja ,ale po chwili pies widzac ze nikt mu krzywdy nie robi znow zabiera sie za lizanie Zony i corki
Jestesmy w domu i....szok ,piesek za cholere nie chce wchodzic po schodach.Głaskanie i namowy nie odnoszą zadnego rezultatu.Spacer wokoło bloku i ponowna proba tez nic , biore psa na rece i zanosze Jenyy jaki on cięzki !!! Obszedł mieszkanie i troche poobsikiwal ale nic ,gdy zabiera sie za druga ture obsikiwania dostaje stanowcze NIE! I chyba zrozumiał bo juz do dzis nic nie zrobil.Następne wyjscie i znow proble z wejsciem tym razem wnioslem go na połowe schdow postawiłem i namawiam by szedł dalej sam POMOGŁO nastepne wyjscia i ejscia do domu bez problemow jednak za kazde wykonane polecenie dostaje nagrode.
Charakter- taki przyjaciel całego swiata łasi sie nawet do obcych ludzi i nie reaguje na psy, zero agresji ,jednak gdy czuje sie zagrożony powarkuje.Nie lubi kotow i dymu papierosow :D żona i cora zyskały nieoczekiwanego sprzymierzenca. Lekki problem z żona troche sie teraz boi Bursztyna choc gdy zabieralismy go ze schroniska było ok dopiero gdy w domu zobaczyła jego wielkosc troche sie zblokowala jak ją do niego Przekonac?
 
mariolak


Wiek: 48
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 1850
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: Pon Sty 15, 07 20:59   

To żona musi się przekonać sama wewnętrznie, bo pies to wyczuwa, a to źle. On musi czuć, że ona mu ufa bezgranicznie.
 
 
Delay


Wiek: 28
Dołączył: 07 Sie 2005
Posty: 4683
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon Sty 15, 07 22:10   

Widzisz...i co z tego że się ma teorie jak praktyka okazuje się w każdym przypadku nieco inna. Jeden trafi na spokojnego psa, który zaaklimatyzuje się szybciej, inny na psa z większym bagażem nienajlepszych doświadczeń.
Podciąganie łap do przodu było moim zdaniem błędem. Konsternacja jaka wynikła w związku z warczeniem psa - może się okazać sporym problemem. Reakcja lękowa twojej żony jak dla mnie dobrze nie wróży a zachowanie psa może pogorszyć sprawę, bo pies doskonale wyczuje każdy nasz "niewłaściwy ruch". Problem wcale nie musi się okazać taki "lekki".
Przede wszystkim brak kontaktu wzrokowego i próba zignorowania psa, przez twoją żonę, kiedy ten poczuje się zagrożony, ale nie ucieczka czy nerwowe uniki - czyli po psiemu okazywanie "z mojej strony nic ci nie zagraża" (można też odwrócić się do psa plecami). Chodzi o to żeby twoja żona się wyluzowała i odblokowała, to najpierw musi wyluzować psa, który przy niej może czuć się spięty.
Zaufanie buduje się stopniowo i trzeba to zrobić umiejętnie, nie da się tak od razu na hop-siup. Jak twoja żona ma zaufać bezgranicznie psu, który nie ufa jeszcze wam - a tym bardziej się to nie stanie, jeśli nie nauczysz żony prawidłowych reakcji.
Przede wszystkim wydaje mi się, że pierwsze kontakty powinny być bardzo subtelne - pies musi się zaaklimatyzować z otoczeniem i domownikami. Podciąganie łap nie było zbyt subtelne...nie mówię już o "sadowieniu psa", to był błąd i wcale nie dziwię się reakcji psa i troszkę się dziwie że nie byliście tego świadomi.

Wiesz, to fajnie że się "dokształcasz" ale też pilnuj żeby cię nie "zjada" teoria - teoria nie zawsze sprawdza się w praktyce (wielu było już takich co akurat trafiło na tę niewłaściwe teorie z resztą).
Psy schroniskowe to psy z bagażem doświadczeń, o których charakterze prowadzący schronisko nie mogą mieć jakiejś bardzo konkretnej opinii.
To co jest wam potrzebne, to moim zdaniem niekoniecznie relacje jak kto sobie akurat radził z psem schroniskowym, bo każdy pies jest inny, schroniskowy czy nie, a "jak wogóle sobie radzić z psem".
Musisz żonie wytłumaczyć, że łaszenie się psa do wszystkich wcale nie znaczy, że nie będzie warczeniem, czy kłapaniem zębami próbował wymuszać różnych zachowań i demonstrować swojej niepewności a ona powinna się wtedy właściwie zachować - jeśli nie, wasz jak to określasz "lekki" problem może stać się sporo "cięższy".
Wiesz, z tego co piszesz o tym jak to "wielkość" psa przyczyniła się do przyblokowania twojej żony to wcale nie byłabym taka pewna czy wy się nie pospieszyliście z decyzją. Czy aby na pewno ją przemyśleliście? Bo ja tu miałabym wątpliwości.
Piszę o tym, bo ogólnie łatwo jest się naczytać książek i wziąć psa ze schroniska, sporo potem "braków" wychodzi nagle w praktyce i bywa, że niedoświadczony właściciel się przestraszy - a przecież pies ze schroniska to znacznie trudniejszy przypadek, często ze złymi nawykami, które się kwalifikują do fachowej pomocy.
Oczywiście życzę powodzenia i mądrego doboru "teorii". :D

Z teorii, nie polecam Fishera, podobnie jak szarka polecam Zofię Mrzewińską .
_________________
Eva, Mattie & Zoey
MOJA PASJA
 
 
WMR


Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 344
Skąd: Bełchatów
Wysłany: Wto Sty 16, 07 18:40   

Na stronie schroniska w Swarzędzu - obejrzeliśmy zdjęcie Bursztyna. Śliczny pies.!! Życzymy - dla pieska i jego nowej Rodziny wszystkiego najlepszego. Myślimy, że nagradzanie pieska za wykonanie poleceń - jest bardzo dobrą metodą wychowawczą. Pierwsze wejście po schodach - naszego Koli - odbyło się przy pomocy kawałeczków gotowanego kurczaka. Po tym pierwszym razie - nie było już żadnych problemów z wejściem i zejściem.
Pozdrawiamy
_________________
Basia i Włodek
 
bodzia78


Wiek: 32
Dołączył: 05 Paź 2005
Posty: 3916
Skąd: Konstancin
Wysłany: Czw Lut 12, 09 12:24   

Jak mogłeś!?
> Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie
> swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo
> wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy
> byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale
> już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie
> po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w
> mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym
> wspólnie.
>
> Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię.
> Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień
> wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.
>
> Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy
> razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla
> psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach
> słońca, czekając aż wrócisz z pracy.
>
> Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za
> ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy
> spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie
> beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy
> wracałeś do domu zakochany.
>
> Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu,
> okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też.
> Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich
> zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko,
> że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc
> spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam
> "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.
>
> Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje
> futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy,
> wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich
> pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba
> broniłabym twoich dzieci własnym życiem.
>
> Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha
> sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz
> z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś
> z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata
> odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa"
> stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na
> mnie wydać.
>
> Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz
> się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać
> zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska.
> Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną...
>
> Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w
> drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem
> wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno
> znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na
> ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku,
> nawet takiego z papierami.
>
> Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który
> krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o
> niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości,
> odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku
> poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy.
> Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie.
>
> Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na
> mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł
> psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"
>
> W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią
> nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem
> kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że
> to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że
> przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie
> uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z
> roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w
> kącie i czekałam.
>
> Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła
> mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga
> cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym
> się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się
> zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości.
> Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam
> się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej.
>
> Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po
> policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata
> temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i
> poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając
> spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta
> rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła
> mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym
> miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to
> miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi.
>
> Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić
> kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój
> Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie
> po tamtej stronie.
>
> Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja
_________________
Jazz na collie on-line.
 
 
nastassia_2 
Moderator


Wiek: 32
Dołączyła: 29 Sie 2008
Posty: 4970
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: Czw Lut 12, 09 12:44   

ścisnęło mi się serce..i nie opanowałam łez płynących po twarzy...
_________________
Monika, Xantia i już nie mała Orianka :)
 


ZKwP








Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
[Start Forum:16.02. 2005]

Wszystkie prawa zastrzeżone, zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości. Administrator forum nie odpowiada za treści i opinie wyrażane przez użytkowników
Forum   Portal